Spotkanie po latach… próbowałam sobie przypomnieć po ilu, ale po krótkim namyśle uznałam, że chyba lepiej jednak nie liczyć. To były studenckie błogie czasy korzystania z życia. Było też trochę obowiązków, ale rola zupełnie inna. No i z perspektywy czasu, to byliśmy dzieciakami… a teraz sami mamy dzieciaki 😉 Tak wiec, poza spotkaniem i wykonaniem zdjęć noworodkowych i rodzinnych, miałam przy okazji tej sesji cudowną wycieczkę sentymentalną. Zapraszam do obejrzenia zdjęć. P.S. Baaaaaardzo fajną mam pasję 😉
























